Procedura AML (dokumentacja)

Jeśli prowadzisz działalność jako instytucja obowiązana – a do tej grupy, oprócz kantorów kryptowalut i giełd, należą m.in. banki, biura rachunkowe, pośrednicy w obrocie nieruchomościami czy wiele innych, w określonych czynnościach – posiadanie procedury AML to nie kwestia wyboru, tylko obowiązek wynikający wprost z przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Branża kryptowalut ma przy tym swoją ciemną stronę – oszustwa, SCAM-y, podejrzane transfery – więc brak takiej dokumentacji to nie tylko ryzyko kary administracyjnej. To ryzyko, że jeden incydent, jedna nieprzeanalizowana transakcja, zostanie powiązana z Twoją firmą.

Czym właściwie jest procedura AML?

Procedura AML to nie biurokratyczny obowiązek do odhaczenia. To realny system – wyznacza, jak rozmawiać z klientem, jak go zweryfikować przez KYC, zanim dojdzie do transakcji, i co zrobić, gdy coś wzbudzi podejrzenia. Przygotowujemy taką dokumentację od zera albo poprawiamy to, co już macie – sprawdzamy, czy faktycznie działa, czy tylko ładnie wygląda w segregatorze. Wszystko dopasowane do tego, czym się zajmujecie, i do przepisów, które Was obowiązują – polskich i unijnych.

Co znajduje się w naszej dokumentacji?

W praktyce to nawet ponad 11 dokumentów – ocena ryzyka, procedura PEP, ścieżka anonimowego zgłaszania nieprawidłowości, monitoring transakcji. Każdy wypracowany na bazie tego, co rzeczywiście sprawdza się w pracy z branżą krypto, nie z podręcznika. A kiedy zmienią się przepisy – co w tej branży dzieje się regularnie – aktualizujemy procedurę, zanim staniecie się z nią niezgodni z prawem.

Po co tak naprawdę jest dobra procedura AML?

Bo dobra dokumentacja AML nie jest po to, żeby leżała w szufladzie na wypadek kontroli. Jest po to, żeby naprawdę chroniła firmę i dawała pewność, że nikt nie zapyta Was nagle, dlaczego współpracowaliście z kimś, kogo nie powinniście byli obsłużyć.