Maciej Grzegorczyk w jako głos ekspercki w debacie o ustawie o rynku kryptoaktywów

Udział Macieja Grzegorczyka w tym spotkaniu to potwierdzenie, że głos praktyków jest coraz częściej brany na warsztat przy tworzeniu prawa dotyczącego rynku krypto w Polsce – i że eksperci tacy jak on aktywnie wpływają na kształt przyszłych regulacji.

Maciej Grzegorczyk w jako głos ekspercki w debacie o ustawie o rynku kryptoaktywów

Marzec 2025 przyniósł ważny moment dla polskiego rynku krypto – w Sejmie odbyło się spotkanie poświęcone projektowi ustawy o rynku kryptoaktywów, wdrażającej unijne rozporządzenie MiCA. W dyskusji, jako ekspert praktyk, wziął udział Maciej Grzegorczyk, radca prawny i doradca podatkowy, który od lat specjalizuje się w prawnych i podatkowych aspektach kryptowalut.

To nie była tylko obecność „dla formalności". Maciej przedstawił konkretne zastrzeżenia do projektu – takie, które wynikają z codziennej pracy z firmami działającymi w branży krypto, a nie z teoretycznej analizy przepisów.

Czy nowa ustawa jest restrykcyjna?

To pytanie pada najczęściej – zarówno od polskich, jak i zagranicznych przedsiębiorców planujących działalność w Polsce. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W praktyce polska ustawa wypada niekorzystnie na tle regulacji innych krajów UE – np. litewskich – będąc znacznie dłuższa, bardziej skomplikowana i trudniejsza do interpretacji.

Największy problem: sposób liczenia opłaty za nadzór

Jednym z kluczowych punktów wystąpienia była konstrukcja opłaty nadzorczej. Sama stawka nie musi przerażać, ale sposób jej wyliczania – już tak. Opłata naliczana jest od całkowitego przychodu, a nie od marży czy realnego zysku firmy.

To rozwiązanie szczególnie mocno uderza w kantory kryptowalutowe, które z obowiązku księgują każdą transakcję wymiany jako przychód – nawet jeśli faktyczny zarobek to niewielka prowizja. W praktyce opłata nadzorcza może wynieść nawet 0,5% całego obrotu, co jest modelem trudnym do znalezienia w innych sektorach gospodarki i ciężkim do uzasadnienia z perspektywy konkurencyjności.

Kapitał odpływa za granicę

Konsekwencje takich regulacji są już widoczne. Firmy zagraniczne wybierają jurysdykcje o prostszych i bardziej przewidywalnych przepisach – Litwę, Czechy, Estonię czy Słowenię. Podobnie zachowują się polscy przedsiębiorcy, którzy rejestrują działalność poza krajem, żeby uniknąć wysokich opłat i niejasności interpretacyjnych. Jeśli przepisy nie zostaną doprecyzowane, realne ryzyko to dalszy odpływ kapitału, know-how i miejsc pracy z Polski.

Brak możliwości uzyskania interpretacji przepisów

Kolejna słabość projektu – brak podstawy prawnej pozwalającej na wystąpienie o interpretację, na wzór rozwiązań znanych z ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Obecnie przedsiębiorcy muszą samodzielnie oceniać, czy dany kryptoaktyw kwalifikuje się jako waluta wirtualna – bez wsparcia i pewności prawnej, jaką mają inwestorzy w innych krajach UE.

Co dalej? Trzy konkretne postulaty

Wystąpienie Macieja Grzegorczyka w Sejmie zamknęło się jasnym przekazem: Polska ma szansę stać się atrakcyjnym miejscem dla branży kryptoaktywów, ale wymaga to konkretnych zmian legislacyjnych:

Zmiana podstawy naliczania opłaty nadzorczej – z przychodu na marżę lub zysk,

Wprowadzenie możliwości uzyskania interpretacji przepisów przez Komisję Nadzoru Finansowego i uproszczenie i skrócenie ustawy, tak by stała się bardziej przejrzysta dla przedsiębiorców. Bez tych korekt Polska ryzykuje, że firmy – nawet chcące działać lokalnie – wybiorą kraje z bardziej przyjaznym otoczeniem regulacyjnym.

Maciej Grzegorczyk
Maciej Grzegorczyk

Radca prawny, Doradca podatkowy

[email protected]