Prop trading w Unii Europejskiej – dlaczego ten model staje sie coraz bardziej popularny?

Prop trading rośnie lawinowo w całej Europie, a jego legalność opiera się na jednym fundamencie: transakcje są tylko symulowane, nie realne. Sprawdź, dlaczego to prawo konsumenckie, a nie nadzór finansowy, stanowi największe zagrożenie dla firm z tej branży.

-Marcin Bober-Ogólne
Prop trading w Unii Europejskiej – dlaczego ten model staje sie coraz bardziej popularny?

Trzy lata temu prop trading był niszą dla kilkudziesięciu firm. Dziś w Europie działa ich kilkaset, a co miesiąc powstają kolejne. Coraz częściej pytają o niego przedsiębiorcy, którzy z rynkami finansowymi nie mieli wcześniej nic wspólnego: właściciele software house'ów, twórcy internetowi, spółki e-commerce. Powód jest prostszy, niż się wydaje.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Skąd wziął się gwałtowny wzrost popularności prop tradingu w Europie
  2. Dlaczego symulacja transakcji, a nie realny handel, jest podstawą legalności tego modelu
  3. Jakie realne ryzyko prawne stwarza prop trading – i dlaczego to nie nadzór finansowy jest tu największym zagrożeniem
  4. Jak sformułować regulamin i komunikację marketingową, żeby nie zaprzeczały samej konstrukcji usługi

Skąd ten boom?

Złożyły się na niego trzy rzeczy.

Pierwsza to interwencja produktowa ESMA z 2018 roku i utrwalone później przepisy krajowe, które ograniczyły dźwignię na kontraktach CFD dla klientów detalicznych do 30:1 na głównych parach walutowych i do 2:1 na kryptoaktywach. Popyt na dźwignię nie przeniósł się więc tam, gdzie limity nie obowiązują – bo nie ma tam rzeczywistego instrumentu.

Kolejna kwestia to szybkość – stworzenia serwisu, odpalenia go wraz z integracją płatniczą, co zajmuje maksymalnie parę tygodni.

Wreszcie, najważniejsze dla przedsiębiorców – pieniądze, konkretnie struktura przychodów. Firmy prop tradingowe nie zarabiają na rynku, tylko na opłatach za dostęp do wyzwania. Przychód jest przewidywalny, marża wysoka, a kapitał obrotowy niewielki, bo wypłaty są zdarzeniem rzadkim – firmy podają, że finansowanie uzyskuje 2–5% uczestników, zaś wypłatę 40% finansowanych, czyli zaledwie ok. jedna do trzech na sto osób otrzymuje wypłatę. Z punktu widzenia finansowego jesteśmy zdecydowanie bliżej modelu subskrypcyjnego niż jakiejkolwiek działalności inwestycyjnej.

Jak to jest legalne? Symulacja to nie tyle przeszkoda, co główny powód

Wokół prop tradingu narosło przekonanie, że to szara strefa. Nie jest.

We wrześniu 2023 roku Czeski Bank Narodowy wydał stanowisko RS2023-18, w którym stwierdził wprost, że handel prowadzony wyłącznie na koncie demo, bez rzeczywistego wykonania i rozliczenia zleceń, nie stanowi świadczenia usługi inwestycyjnej. ČNB dopuścił przy tym powiązanie takiego konta z nagrodą pieniężną. Stanowisko wydano na gruncie tej samej dyrektywy MiFID II, którą wdrożyła Polska.

Mechanizm jest prosty. Wszystkie czynności maklerskie z art. 69 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi mają wspólny mianownik: ich przedmiotem musi być instrument finansowy. Jeśli konto odwzorowuje ceny rynkowe, ale nie generuje zlecenia, transakcji ani rozliczenia, nie ma instrumentu, a bez instrumentu nie ma czynności maklerskiej. Nie ma też obowiązku uzyskania zezwolenia.

Jest jednak zastrzeżenie, które ČNB dopisał i które w praktyce decyduje o wszystkim. Konkluzja o braku regulacji nie obejmuje konstrukcji, w której uczestnikowi przysługuje wynagrodzenie uzależnione od wyników handlowych osiągniętych na koncie demo. Taką umowę trzeba oceniać przez pryzmat przepisów o instrumentach pochodnych. A to jest dokładnie opis podziału zysku, który stosuje cała branża.

Wniosek jest niewygodny, ale użyteczny: dla legalności prop tradingu nie ma znaczenia nazwa produktu. Zgodność z prawem wynika z tego, na ile konsekwentnie zostanie utrzymane, że nic rzeczywistego się nie dzieje. Decyduje więc prawdziwa struktura usługi i marketingu, zintegrowana z postanowieniami regulaminów.

Dlaczego zagrożeniem nie jest nadzór finansowy?

Prawie każdy przedsiębiorca z pomysłem na biznes prop tradingowy pyta o KNF, a jeszcze nikt nie martwił się UOKiK-iem. Tymczasem w naszej praktyce audytowej to właśnie prawo konsumenckie generuje ryzyka najbardziej dotkliwe i najbardziej prawdopodobne.

Powodem jest to, że sprzedaje się usługę cyfrową konsumentom w kilkunastu państwach, na odległość, w cenach od kilkuset do kilkunastu tysięcy euro. Każde z tych państw ma własny reżim ochrony konsumenta, a spółka zarejestrowana na Słowacji, Cyprze czy w Zjednoczonych Emiratach nie uwalnia się od niego przez wybór prawa w regulaminie. Art. 6 rozporządzenia Rzym I przesądza, że wybór prawa nie może pozbawić konsumenta ochrony wynikającej z bezwzględnie obowiązujących przepisów państwa jego miejsca zamieszkania.

O tym, czy serwis podlega polskiemu prawu konsumenckiemu, decyduje nie siedziba spółki i nie serwer, tylko to, czy kierujecie działalność do Polski. Jeśli serwis ma polską wersję językową (nawet z byle jakim tłumaczeniem maszynowym), Polskę na liście krajów w rejestracji itd. – każdy z tych elementów jest samodzielnym dowodem na kierowanie działalności do Polaków. To samo co do zasady dotyczy każdego innego rynku, na który przetłumaczony jest interfejs.

Spory problem i proste rozwiązanie

Cała konstrukcja prawna prop tradingu opiera się na twierdzeniu, że użytkownik nie handluje. Tymczasem interfejsy najczęściej wymieniają słowa klucze typu „pozycja", „dźwignia", „marża", „cena likwidacji", a landing obiecuje, że użytkownik „zarobi do 80 procent zysku". Ta sprzeczność jest widoczna w każdym audycie prawnym i jest pierwszą rzeczą, po którą sięgnie organ.

Wprowadzenie do regulaminu klauzul interpretacyjnych będzie bardzo istotne dla kwalifikacji działalności oraz jej komunikacji marketingowej. Przykładowe postanowienie, które proponuję:

„Posłużenie się w Serwisie określeniami „transakcja", „zlecenie", „pozycja", „dźwignia", „zysk", „wypłata" lub podobnymi stanowi wyłącznie funkcjonalny opis symulowanego środowiska ewaluacyjnego i nie może być interpretowane jako odniesienie do rzeczywistego obrotu, wykonania zleceń, działalności maklerskiej, inwestycyjnej, w zakresie kryptoaktywów, powierniczej lub płatniczej."

Uważać należy też na komunikaty, które serwisy często kopiują z portali krypto lub od siebie nawzajem, a które przeczą założeniom prop tradingu. W regulaminie mamy postanowienia, że usługa to symulacja, nie ma realnego rynku, nie ma depozytu, kapitału klienta czy instrumentu pochodnego. Z kolei skopiowane okienko pop-up ze zdaniem w rodzaju „w przypadku likwidacji możesz stracić wniesiony depozyt zabezpieczający" wprowadza konsumenta w błąd i właśnie ono będzie decydujące przed UOKiK-iem.

Jeszcze na koniec krótki przykład o spójności marketingu. Jeżeli zakazujecie partnerom afiliacyjnym przedstawiania serwisu jako możliwości inwestycyjnej, a Wasza własna strona główna porównuje „tradycyjny trading" z „symulowanym" na korzyść tego drugiego, stosujecie wobec siebie standard łagodniejszy niż wobec partnerów – co zostanie wychwycone przez nadzorcę od razu.

FAQ

  1. Czy prop trading wymaga zezwolenia KNF? Nie, o ile konto działa wyłącznie w trybie symulacji – bez rzeczywistego wykonania i rozliczenia zleceń nie dochodzi do czynności maklerskiej w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi.
  2. Co decyduje o legalności modelu prop tradingowego? Konsekwentne utrzymanie, że nic rzeczywistego się nie dzieje – zarówno w regulaminie, jak i w całej komunikacji marketingowej serwisu.
  3. Jakie ryzyko prawne jest w praktyce największe dla firm prop tradingowych? Ryzyko z zakresu prawa konsumenckiego (UOKiK), a nie nadzoru finansowego – wynikające ze sprzedaży usługi cyfrowej konsumentom w wielu państwach jednocześnie.
  4. Czy wybór prawa obcego w regulaminie chroni firmę przed polskim prawem konsumenckim? Nie – zgodnie z art. 6 rozporządzenia Rzym I, wybór prawa nie może pozbawić konsumenta ochrony wynikającej z przepisów kraju jego zamieszkania, jeśli działalność jest do niego kierowana.

Jeśli chcesz zbudować profesjonalną i bezpieczną platformę prop tradingową w Europie i na świecie, napisz do mnie.

Prop trading w Unii Europejskiej coraz bardziej popularny?